Autobus

Zatrzymuje się na przystanku i nigdy nie wiesz, czy tym razem to trzyminutowy postój, czy czekać trzeba będzie jeszcze dłużej. Korpulentna pani kierowca o blond-rudych włosach wychodzi zostawiając nas wszystkich w środku (wygdląda na to, że w porównaniu do Krakowa, Cyganie nie kradną tu autobusów), ale już po chwili wraca z dwulitrową butelką wody mineralnej w triumfalnie wyciagnietej ręce.

  • Ktoś chce? – pyta.

Autobus milczy, w głębi duszy zapewne marząc o łyku płynu prosto z lodówki. Ja ściskam z uczuciem własną butelkę wody mineralnej, z którą nie rozstaję się nawet na chwilę.

  • Ludzie – mówi pani kierowca – miłości wam nie mogę dać, ale trochę wody bez problemu.

Autobus wybucha śmiechem, a nasza pani opiekunka wraca za kierownicę. Jednak nie rusza. Najwidoczniej dotknął nas postój z gatunku długotrwałych. Wtedy po lewej mija nas drugi autobus z tym samym numerem i zatrzymuje się przed nami. Pani kierowca odwraca się do nas i zachęca do ucieczki:

  • Ja tu jeszcze chwilę postoję, więc jak chcecie to się przesiądźcie, on pojedzie szybciej i ma lepszą klimę.

Lepsza klima – dwa razy powtarzać nie trzeba.

Po poł roku jeżdżenia bezpłciowym sewilskim metrem zmiana miejsca pracy tchnęła trochę życia w moje podróżowanie. Z ulgą powitałam powolne autobusy, wsiadanie przednimi drzwiami, witanie się z kierowcą, pikanie karty miejskiej, drukowanie biletu, przystanki na żądanie. Żółte pola porośnięte wiecznie wyschłą trawą, białe domy przedmieść i drzewka oliwne przy drodze. Farbowane blondyny po pięćdziesiątce, panów Murzynów jadących na uniwersytet albo sprzedawać chusteczki higieniczne przy autostradzie (ci czasem wyprowadzają kierowców z równowagi płacąc za bilet jednocentówkami), Chinki, całe kolumbijskie rodziny, dresiary z niemowlętami na ręku, staruszków z farbowanymi na czarno resztkami włosów zaczesanymi na łysinę, słowiańskich imigrantów, rude Filifionki wymyślające na czym świat stoi i cani, czyli miescową odmianę naszych dresiarzy, o opalonych twarzyczkach, z głowami wygolonymi po bokach i grzywą na czubku, w różowych podkoszulkach, z kolczykami i w klapkach.

Znam już twarze wszystkich kierowców, niektórych (tych przystojnych) nawet pamiętam sprzed dwóch lat, kiedy jeździłam do centrum tą samą linią. Po szarości metra z radością przyjmuję nawet fakt, że autobus zatrzymuje się na przystanku w szczerym polu i czekamy aż pani blodynka z trwałą dokończy opowiadać pani kierowcy plotki, wycałuje ją we wszystkie policzki i ostatecznie wysiądzie machając ręką na pożegnanie. I że pan kierowca po tym, jak już pikniesz bilet żartuje, że nie trzeba było, bo tego dnia kobiety jeżdżą za darmo. Trochę gorzej znoszę natomiast, kiedy przy 45 stopniach psuje się klimatyzacja. Wtedy to mobilna nagrzana puszka, w której nie da się przeżyć nawet tych 15 minut bez wody i wachlarza nie ryzykując utraty przytomności.

Wcześnie rano i późnym wieczorem mogę też wsiąść na rower (jeżdżenie w upale zagraża życiu i zdrowiu). Jadę sobie wtedy pośród drzew, ptaszki śpiewają, mijam jakieś dziwne, pseudozabytkowe ruiny, kwitną krzewy, mijam rzekę, spotykam żółwia na środku ścieżki rowerowej, wdycham prawie świeży kwiatowy powiew od wody, spotykam zwierzątko futerkowe na środku ścieżki rowerowej, coś jakby… hm… szczura.

Tak, wszystkie środki transportu mają swoje wady (do samochodu po całym dniu na słońcu po prostu nie da się wsiąść, klamka parzy, siedzenie parzy, powietrze parzy, nie da się oddychać), ale jedno jest pewne; najgorzej iść na piechotę. Słońce pali w kark, promienie odbijają się od chodnika i rykoszetem atakują łydki, zawsze warto nadłożyć drogi, byle tylko pójść kawałek cieniem i przede wszystkim nie wolno wychodzić na ulicę bez buteli wody. Słowo dom brzmiałoby jak wybawienie, gdyby nie to, że słońce bezusterkowo wpada przez okno, a chińskie wiatraki po miesiącu wypluwają śrubki i odmawiają posłuszeństwa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: