Rower

Sewilla jest piękna. Zwłaszcza kiedy jedzie się ścieżką nad rzeką. Białe i niebieskie domy, z żóltymi framugami okien, zielone liście drzew, palmy, woda… I słońce. Prawie zawsze mam ochotę zatrzymać się na piknik, pójść na lody, robić zdjęcia. Sewilla to dobre miejsce na wakacje, jej południowy urok i historyczna zabudowa w ogóle nie idą w parze z miejskością. Nie ma zgiełku tramwajów, graffiti, przekupek z kwiatami. Są za to ścieżki rowerowe.

Taką oto trasą przez centrum miasta usiłowałam dziś jechać. Ludzie byli wszędzie, głównie na ścieżce rowerowej. Takie życie. Problem w tym, że w tym ludzkim labiryncie wymijając kolejną staruszkę, nie udało mi się wyminąć kolejnej rowerzystki. Zahaczyłyśmy o siebie końcami kierownic. Od upadków jestem prawie ekspertem, dlatego stłukłam tylko biodro, chociaż ostatecznie poszurałam policzkiem po ziemii. Pozbierałam się jakoś, otrzepałam, obejrzałam otarcia. Na szczęście drugiej rowerzystce stało się jeszcze mniej, to znaczy, tak na oko, to wybrudziła sobie rękę. Ja miałam w kurzu cały biały podkoszulek, więc heroicznie przy trzydziestu pięciu stopniach włożyłam na siebie sweterek i pojechałam dalej. Tak sobie jechałam, dalej wymijając ludzi, do momentu, kiedy starsza kobieta, idąca samym środkiem ścieżki rowerowej, przystająca w dodatku i podziwiająca roboty drogowe, po czym znów nagle ruszająca i zachodząca mi drogę, nie krzyknęła za mną:

  • Uważaj jak jedździsz, mogłaś mnie potrącić, dziewczyno!Musiałam się więc zatrzymać.
  • Przepraszam, ale to pani idzie środkiem ścieżki rowerowej. Przez ludzi takich jak pani, miałam już dzisiaj wypadek.
  • Idę ścieżką rowerową, bo mam ochotę! O!Przy tej wypowiedzi zaczęłam tracić cierpliwość. Wtedy odezwał się mąż kobiety:
  • Wracaj do swojego kraju, ty…!
  • Jesteśmy w Unii Europejskiej, nie ma granic.
  • Ja nie jestem z żadnej unii, ja jestem stąd, z Sewilli.

Do domu zostało mi już niewiele, ale jako, że nerwy mam kiepskie, a serce słabe, z całej tej bezsilności musiałam się rozryczeć. Taka zapłakana, poobijana i brudna dojechałam pod blok. Wyciągnęłam chusteczki, żeby wytrzeć łzy i wysmarkać nos. Wszystko to obserwował wychylony z okna sąsiad. Kiedy wytaszczyłam już mój rower na pierwsze piętro, na którym mieszkam, czekał na mnie na klatce. Widząc mój opłakany stan, łzy ściekające mi po policzkach i słysząc pociąganie nocem, powiedział:

  • Widzisz te smugi tutaj?
  • Mi to obojetne, możesz tu sobie wnosić ten rower, ile razy chcesz, ale musisz bardziej uważać. Wczoraj też były smugi, musiałem wytrzeć.
  • Uważam, naprawdę uważam…Prosto z kuchni przyszła żona.
  • Tak, te smugi to od roweru, a myśmy tu już dwa razy malowali.
  • Musisz bardziej uważać.
  • Tak, będę jeszcze bardziej uważać.

Kiedy ostatecznie zostawiłam rower na tarasie i mogłam wreszcie usiąść, dotarło do mnie, że nie mam wody utlenionej, ani nawet alkoholu, żeby przemyć rozbite kolano, a aptekę pod blokiem, jak wszystkie sklepy, zamyka się na czas obiadu i siesty. Nie pozostało mi nic innego, jak wyjść na klatkę i zadzwonić do drzwi na lewo od sąsiada stróża. Zaobserwowałam przy okazji, że ściana znów lśni czystością. Otworzyła mi starsza pani, sąsiadka, z którą czasem rozmawiam przez balkon, kiedy ona podlewa kwiatki, a ja wieszam pranie. Słysząc moje pytanie o najbliższą otwartą aptekę, zapytała po prostu czego mi potrzeba. Zaprosiła mnie do mieszkania i zaczęła przeszukiwać pudełka. Opowiadała mi o swojej wnuczce i o tym, że malarz z bloku wyjechał do pracy do Niemiec. W końcu zapytała skąd jestem.

  • Aha, no po akcencie, to poznałam, że nie z Sewilli. Ale Polska, to daleko…

Po chwili opuszczałam jej mieszkanie z ogromną paczką gazy i chyba półlitrową buteklą wody utlenionej.

4 komentarzy (+add yours?)

  1. kasio
    Maj 26, 2011 @ 23:04:04

    wow, co za baba na tej ścieżce! w polsce w sumie jak się komuś powie, że idzie po ścieżce to potulnie schodzi.
    nie przejmuj się takimi ludźmi (baba+mąż baby+sąsiad), pomyśl sobie, że są idiotami i że nie mogąc pogodzić się z własną niedolą, wyżywają się nad innymi. bądź ponad to.

    ps. czemu trzeba obowiązkowo podać emaila?

    Odpowiedz

  2. kasio
    Maj 28, 2011 @ 22:16:37

    ale przecież Ty masz mojego emaila!

    Odpowiedz

  3. imiemi
    Maj 28, 2011 @ 22:26:41

    ale mogłabyś być pięknym nieznajomym. (ja tego nie ustawiałam, nie wiem, czy to się da zmienić)

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: