Zobaczyłam Zorro i zemdlałam

Feria de Sevilla wywodzi się z targów bydła.

Dobre kilkanascie lat temu mialam w zwyczaju rzucić się na trawę i mimowolnie obserwując pełzające po stokrotkach robaki, czytać powieści o kowbojach, spędach bydła i targach z imprezami. Od hiszpańskich różniły się one najprawdopodobniej jednym: szerokoscią geograficzną. Biorąc pod uwagę fakt, że spora część kolonizatorów Ameryki pochodziła z Andaluzji, podobieństwo tych dwóch światów nie powinno dziwić. Przekroczyć bramę ferii to jak znaleźć się w filmie o Zorro, który oczarował mnie jeszcze w czasach, kiedy nosiłam krótkie spodnie z pudelkiem. Wspaniali mężczyźni na koniach, powozy, spalona słońcem ziemia i piękne kobiety. Bardzo piękne kobiety. Hiszpanki jakie są, każdy widzi, a kiedy jeszcze dojdą do głosu romantyczne instynkty na codzień ukryte w dresach lub dżinsach, nie można oderwać od nich wzroku. Kolorowe suknie z dekoltem dokładnie przylegają do ciała, a zakończone są wspaniałymi falbanami. Do tego kwiaty we włosach, peinetas (grzebienie do upinania włosów) i ogromne kolczyki. Myślę, że do takich kobiet wzdychali poeci (pomijając te kolczyki chyba jednak) i wcale im się nie dziwię, bo sama wielokrotnie prawie się popłakałam kontemplujac to piękno. Z zazdrości, oczywiście.

Pierwsza kwietniowa feria jako święto miejskie odbyła się w 1847 roku, z inicjatywy panów Narciso Bonaplaty i José Maríi de Ybarra. Tak oto katalończyk (Katalończyk) i bask (Bask), dali początek wielkiemu andaluzyjskiemu świętu. Wydarzenie obejmowało, oprócz handlu bydłem, również konkurs dla hodowców byków i koni. W wielu miejscach stanęły stoiska z jedzeniem i karuzele. W roku 1850 przez ferię przewinelo sie 60 tysiecy sztuk bydła (wszystko to w centrum miasta!). Z biegiem lat feria nabierała rozgłosu i pojwiały się na niej nawet królewskie rodziny.

Typowy dla ferii kobiecy strój flamenco wywodzi się z ubiorów żon kupców, głównie andaluzyjskich wieśniaczek i Cyganek, sukien prostych, ale zakończonych falbanami, które powoli stawały sie coraz bardziej modne i w ¨uszlachetnionej¨ wersji przetrwały do dziś. Strój męski wywodzi się po prostu ze stroju roboczego hodowców bydła. Obecnie handel bydłem został zredukowany do wystawy koni i byków mającej miejsce podczas trzech pierwszych dni święta, a dodatkowo feria rozpoczyna sezon corridy. Karuzela natomiast ewoluowala w orgomne wesołe miasteczko z milionem atrakcji. Tymczasowe namioty przekształciły się w casetas, namioto-domy, udekorowane na ludowowo z elementami luksusu dworskiego. Casetas wynajomowane są przez stowarzyszenia mieszkanców Sewilli (również firmy i partie polityczne), których członkowie zapraszają swoich znajomych na świętowanie. Tradycyjnie podczas ferii je się dużo (typowe są buñuelos, podobne do pączków i smażone przez Cyganów) i pije jeszcze więcej (szczególnie rebujito – białe wino ze sprite´em). Jeżeli dodamy do tego obowiązek włożenia na siebie swoich najlepszych ubrań, moglibyśmy porównać ferię do ośmiodniowego wesela. Większość sklepów zamyka się wcześniej, żeby umożliwić pracownikom codzienne uczestnictwo w ferii i, na prawdę, od poniedziałku do piątku plac (a’la nasze Błonia) pełny jest kobiet w sukniach flamenco i mężczyzn w garniturach (z panów tylko konni noszą tradycyjne stroje). Kuriozalnie mniej ludzi przychodzi w dni wolne, sobotę i niedzielę. Stoi za tym przekonanie sewilczyków, że w weekend zjeżdża się plebs z okolicznych wiosek, z którym nie warto się mieszać.

Feria jest wszędzie. Suknie flamenco i ich fruwające falbany pojawiają się na każdej ulicy, a metro pełne kobiet zmierzających na ferię wygląda bajkowo. Hm. Wygladało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: